#3
Chyba muszę zacząć znów czytać książki, chociaż średnio mi się kojarzą i raczej smutno. Chociażby takie Sto Lat Samotności, które na pierwszy rzut oka wygląda na zwykły zapis sagi rodu. A tak pod płaszczykiem zwykłego drzewa genealogicznego tyle nieszczęścia i melancholii.
Druga sprawa to Biesy Dostojewskiego, którego lubię niesamowicie – napomknąć muszę. I o to chodzi z tymi Biesami, że znam już koniec historii która mnie interesuje, więc średnio w sumie wygląda ta chęć sięgnięcia po to. W Biesach pewnien bohater robi coś na swój sposób genialnego i dziwnego zarazem. W sumie poraziło mnie to swoją genialnością.
On, jako pierwszy człowiek w dziejach, zabija się bez powodu.

Jakuba Wędrowycza na poprawę humoru polecam